Wstęp: gdzie kończy się historia, a zaczyna legenda
Nie ma w Polsce drugiego regionu, w którym przyroda, wiara, pamięć i ludowe podanie tak mocno splotłyby się w jedną opowieść jak w Górach Świętokrzyskich. To właśnie Łysiec, czyli Łysa Góra, od dawna uchodzi za szczyt najbardziej „folklorogenny” — miejsce, które przez swoje położenie, wygląd i znaczenie religijne stało się źródłem niezliczonych legend. Oficjalne opisy regionu podkreślają, że Łysa Góra jest najbardziej owiana tajemnicą spośród świętokrzyskich szczytów, a pamięć o sabatach czarownic, dawnych wałach kultowych i relikwiach Krzyża Świętego trwa tam do dziś.
To właśnie dlatego temat legend tak dobrze pasuje do strony Festiwalu Mocy. Festiwal już dziś prowadzi dział poświęcony legendom świętokrzyskim, a w programie pojawiał się także „Korowód Legend”, czyli przestrzeń, w której opowieść staje się doświadczeniem. Ten artykuł nie ma jednak być suchym streszczeniem. Ma prowadzić czytelnika jak dawny bajarz — od ognia na Łysej Górze, przez kamienie Klonówki i źródła u stóp Łysicy, aż po dąb, który pamięta królów.
Sabaty czarownic i legendy o wiedźmach w rejonie Świętokrzyskim
1.Sabat czarownic na Łysej Górze
Dawno temu, gdy noc nad Łysą Górą była prawdziwie ciemna, a las szumiał tak, jakby mówił własnym językiem, ludzie z okolicznych wsi wiedzieli, że są noce, podczas których lepiej nie wyglądać za okno. Wtedy bowiem na szczycie Łyśca, pośród wiatrów i kamieni, miały zbierać się czarownice. Przylatywały na miotłach, łopatach i na wszystkim, co mogło unieść je ponad ziemię. Zlatywały się z odległych stron, a kiedy już stanęły na szczycie, rozpoczynały sabat: piekielny taniec, śmiech, zaklęcia i gusła, od których drżało powietrze. Mówiono, że nawet diabły brały w tej zabawie udział, a człowiek, który zapuściłby się tam nocą, mógłby nie wrócić ani rozumem, ani ciałem. Łysa Góra nie była wtedy zwykłym wzgórzem. Była bramą do czegoś starszego i dzikszego niż codzienny świat.
Ta legenda mówi więcej niż tylko o strachu przed nocą. Uczy, że człowiek od zawsze przeczuwał istnienie miejsc granicznych — takich, gdzie natura nie daje się do końca oswoić. Sabat czarownic to opowieść o lęku przed siłą, której nie da się podporządkować, ale też o szacunku wobec przestrzeni świętej i niebezpiecznej zarazem. Łysa Góra jest w tej legendzie przypomnieniem, że nie wszystko należy do człowieka.
2.Baba Jaga i czarownice Łysogórskie
Jeżeli sabat miał swoją królową, musiała nią być Baba Jaga. Nie jako postać z dziecięcej bajki, ale jako pradawna wiedźma — stara, mądra, okrutna i nieprzenikniona. W wyobraźni ludowej nie mieszkała pośród ludzi, lecz na uboczu, tam gdzie kończy się ścieżka, a zaczyna las. Znała sekrety korzeni, ziół, chorób i uroków. Potrafiła leczyć i szkodzić, a jej wiedza nie była darem lekkim, tylko ciężkim jak nocne niebo przed burzą. Gdy nadchodziła pora sabatu, to właśnie ona zdawała się przewodzić całemu orszakowi czarownic, zwołując je z dolin, wsi i borów ku Łysej Górze. Tam, pośród jęzorów ognia i odgłosów piekielnej muzyki, Baba Jaga nie była już kobietą z chaty, lecz panią ciemnego rytuału. Sam motyw Baby Jagi ma szerokie korzenie słowiańskie, ale w świętokrzyskim krajobrazie wyrasta z niego postać niemal naturalna — jakby te góry same jej potrzebowały.
Czego uczy ta opowieść? Że wiedza bez serca może stać się groźna, a siła odłączona od dobra zaczyna służyć ciemności. Baba Jaga przypomina też, że ludzie od wieków bali się tych, którzy wiedzieli więcej niż inni. W legendzie jest więc i lęk przed magią, i lęk przed kobiecą mocą, której nie można było łatwo zamknąć w porządku codziennego świata.
3.Sabat czarownic na Łysicy
Nie tylko Łysa Góra należała do czarownic. Także Łysica, najwyższy szczyt pasma, miała swoją noc i swoje tajemnice. Opowiadano, że w szczególne wieczory, zwłaszcza podczas pełni, na szczycie wokół wielkiego głazu zwanego Tronem Czarownic gromadziły się wiedźmy z całej okolicy. Zlatywały się na miotłach, kijach od pieców, a czasem nawet na wielkich czarnych kotach. Przewodziła im najstarsza z nich — Baba Jagoda. Kiedyś, jak głosi jedno z podań, sabat przerwał nagły przestrach. Czarownice rzuciły się do ucieczki i jedna z nich upuściła worek magicznych kamieni, które rozsypały się po stokach góry. Tak miało powstać rumowisko, które lud później wiązał z niezwykłością tego miejsca.
Legenda o Łysicy uczy, że człowiek potrzebował opowieści, by oswoić krajobraz, który wydawał się zbyt surowy, zbyt stary i zbyt dziwny, by był zwyczajny. Łysica staje się tu górą nie tylko najwyższą, ale także „naładowaną” znaczeniem. To opowieść o tym, że nawet kamień może zachować ślad po dawnym lęku.
Gołoborze i powstanie kamiennego pustkowia

Kto pierwszy raz patrzy na gołoborze, ten odruchowo czuje, że to nie jest zwykłe rumowisko. Kamienie leżą tam jakby po wielkim wstrząsie, jakby coś rozdarło górę od środka i pozostawiło po sobie tylko chłodny, kamienny oddech. Dawni mieszkańcy nie wierzyli, że taki widok mógł być dziełem samej przyrody. Opowiadali więc, że diabły i czarownice, rozgniewane modlitwą mnichów na Świętym Krzyżu, próbowały zniszczyć klasztor. Niosły wielkie głazy, leciały z nimi przez noc, ale za każdym razem przeszkadzały im świt, dzwony albo gęsi budzące zakonników. Kamienie spadały wtedy na zbocza i zostawały tam na zawsze. Tak właśnie miało narodzić się gołoborze — nie z lodu i mrozu, ale z piekielnej złości i przegranej ciemnych sił.
Ta legenda niesie prosty, ale mocny sens: zło może hałasować, może dźwigać kamienie i grozić, ale nie musi zwyciężyć. Czasem wystarczy jeden dzwon, jeden świt, jedno przebudzenie. Gołoborze jest więc nie tylko śladem po strachu, ale też śladem po zwycięstwie światła nad tym, co chciało zburzyć porządek.
O Cyklopach na Łysej Górze
Zanim na Łysej Górze zamieszkali mnisi, zanim weszły tam pielgrzymki i zanim ludzie nazwali to miejsce świętym, w wyobraźni dawnych pokoleń istnieli tam inni mieszkańcy — olbrzymy, cyklopi, istoty starsze niż człowiek. Jeśli góra wydawała się tak odmienna od wszystkich innych, jeśli jej kamienie i wały budziły zdumienie, to musiała przecież pamiętać kogoś potężniejszego. Tak rodziły się opowieści, że Łysiec był kiedyś siedzibą dawnych gigantów, a ludzkie oko ogląda dziś tylko ich porzucone ślady. W tej legendzie Łysa Góra nie jest wzgórzem do zdobycia, lecz reliktem przedludzkiego świata, którego nie da się już odzyskać, ale którego cień wciąż trwa w krajobrazie.
Uczy ona pokory wobec czasu. Człowiek lubi myśleć, że to on nadaje znaczenie miejscom, ale legenda o cyklopach przypomina, że bywają przestrzenie tak stare, iż nasza historia jest przy nich tylko krótkim epizodem.
Diabeł, Czart i Boruta
W świętokrzyskich legendach diabeł nie mieszka wyłącznie w piekle. Wychodzi nocą na drogi, siada na kamieniach, krąży wokół jaskiń i klasztorów. Czasem jest czartem z rogami, czasem szlacheckim kusicielem, czasem cieniem, który tylko czeka, aż człowiek się zawaha. To dlatego ludowa pamięć tak często widziała go w pobliżu Łysej Góry — miejsca, gdzie świętość sąsiadowała z dawnym lękiem. Diabeł w tych opowieściach nie jest jedynie postacią religijną. Jest uosobieniem chaosu, pychy i pokusy, która chce wejść tam, gdzie rodzi się modlitwa.
Ta legenda uczy rozpoznawania pokusy. Nie zawsze przychodzi ona w postaci wielkiego zła. Czasem przychodzi jako pycha, szyderstwo, zniecierpliwienie, chęć zburzenia tego, czego samemu nie umie się stworzyć. Czart w świętokrzyskiej opowieści przypomina, że człowiek przegrywa najpierw wewnątrz siebie.
Diabelski Kamień na Klonówce
Na grzbiecie Klonówki leży głaz, który sam swoim wyglądem prosi się o legendę. Jest ciężki, szczelinowaty, osobny. Jakby spadł z nieba albo został ciśnięty z gniewem. I właśnie tak opowiada o nim miejscowa tradycja: pewnej nocy diabeł porwał ogromny kamień, by zrzucić go na klasztor świętokrzyski. Leciał przez mrok, niosąc zgubę, lecz gdy był nad Klonówką, zapiał kogut. Szatan utracił moc, kamień wymknął mu się z łap i wbił się w górę. Inna wersja mówi, że niósł go dla ukochanej czarownicy, lecz dźwięk dzwonów spłoszył go równie skutecznie. Kamień został i odtąd do dziś jest świadectwem tego, że nawet piekielny zamiar może rozpaść się o świt.
To opowieść o granicy, której zło nie może przekroczyć. Kamień nie doleciał do celu. Został zatrzymany. I może właśnie dlatego tak dobrze działa na wyobraźnię — bo jest jak materialny znak, że nie wszystko, co grozi, musi się spełnić.
Emeryk i Święty Jeleń
Było to podczas wielkiego polowania, gdy puszcze świętokrzyskie były jeszcze głębsze i dziksze niż dziś. Królewicz Emeryk, ścigając wspaniałego jelenia, oddalił się od swego orszaku i zapędził w głąb boru. Zwierz był wielki, piękny i nieuchwytny. Kiedy wreszcie zatrzymał się na chwilę, Emeryk sięgnął po łuk i chciał wypuścić strzałę. Wtedy jeleń odwrócił głowę, a między jego rogami rozbłysnął świetlisty krzyż. Blask był tak silny, że królewicz ukląkł, porażony cudownym znakiem. Zrozumiał, że nie uczestniczy już w polowaniu, lecz w objawieniu. I wtedy obiecał, że w tym miejscu zostawi to, co ma najcenniejsze.
Legenda o Emeryku uczy, że są chwile, w których człowiek musi umieć zatrzymać własną rękę. Nie wszystko, co wydaje się zdobyczą, jest przeznaczone do zdobycia. Czasem to, za czym gonimy, prowadzi nas nie do triumfu, lecz do przemiany.
Jeleń ze krzyżem i nazwa Świętego Krzyża
Z objawienia Emeryka wyrasta druga, jeszcze większa opowieść: ta o samym Świętym Krzyżu. Królewicz, wierny obietnicy, pozostawił na górze relikwie Krzyża Świętego, a miejsce to zaczęło żyć już nie tylko jako szczyt, ale jako sanktuarium. Z czasem świętość jednego miejsca promieniowała tak mocno, że nazwa przylgnęła do całego regionu. Jeleń ze świetlistym krzyżem przestał być tylko cudownym zwierzęciem z jednej historii. Stał się znakiem założycielskim całych Gór Świętokrzyskich. Tak właśnie legenda tłumaczy to, czego sama historia nie wyjaśnia z taką siłą: dlaczego to miejsce jest inne.
Czego uczy ta opowieść? Że nazwy nie są tylko etykietami. Najważniejsze rodzą się z doświadczenia, znaku, zachwytu i pamięci. Święty Krzyż nie jest więc tylko nazwą geograficzną — jest nazwą niosącą sens.
Kamienny Pielgrzym
Na początku Drogi Królewskiej w Nowej Słupi stoi postać, której nie da się minąć obojętnie. Klęczy, trwa, patrzy ku górze. Jedni widzą w niej rycerza, inni pokutnika, jeszcze inni samego Emeryka. Ale najgłębiej wrosła w ludzką pamięć ta wersja, w której Pielgrzym był człowiekiem dumnym ze swojej pobożności. Odwiedził święte miejsca, modlił się, pościł, odbywał długie drogi i w końcu uwierzył, że jest lepszy od wszystkich innych. Kiedy usłyszał dzwony klasztorne, uznał, że biją na jego cześć. I właśnie wtedy, za jedno zdanie pychy, został zamieniony w kamień. Od tamtej chwili przesuwa się co roku o ziarnko piasku ku Świętemu Krzyżowi. Gdy dojdzie — skończy się nie tylko jego pokuta, ale i świat.
To jedna z najmocniejszych legend moralnych regionu. Uczy, że nawet pobożność może stać się grzechem, jeśli zamieni się w pychę. I przypomina, że droga do świętości nie wiedzie przez chełpienie się dobrem, lecz przez pokorę.
Założenie Świętej Katarzyny
U stóp Łysicy mieszkał niegdyś rycerz zmęczony wojną, hałasem i ziemską sławą. Miał już dość miecza, dość krwi, dość życia, które każe człowiekowi zawsze być twardszym niż jest naprawdę. Zrzekł się więc majątku, porzucił dawne zaszczyty i jako pielgrzym przyszedł pod Łysicę, by tu zakończyć swe życie w ciszy. Sprowadził mnichów, wzniosł kościół ku czci św. Katarzyny i umieścił w nim przywiezioną z daleka figurkę świętej. Od tego czasu osadę zaczęto nazywać Świętą Katarzyną. Tak narodziło się miejsce, które do dziś stoi u stóp góry jak próg pomiędzy zwykłym światem a drogą ku szczytowi.
Ta legenda uczy, że człowiek może zacząć od nowa. Że nawet po życiu pełnym walki można wybrać ciszę, modlitwę i służbę czemuś większemu. To opowieść o przemianie siły w pokój.
Źródełko św. Franciszka
Na Łysicy miał niegdyś stać zamek, a w nim dwie siostry: jedna cicha i dobra, druga namiętna, zazdrosna i gwałtowna. Gdy do zamku przybył młody rycerz, starsza pokochała go tak mocno, że postanowiła zgładzić siostrę. Ale zanim zdążyła doprowadzić swój plan do końca, niebo rozdarł piorun. Zamek rozpadł się w kamień, a ci, którzy mieli żyć w miłości i zdradzie, zginęli pod jego ruiną. Ocalała tylko płacząca dziewczyna, która błąkała się pośród głazów i roniła łzy tak długo, aż spłynęły ze zbocza i utworzyły źródełko. Woda tego źródła miała odtąd leczyć oczy — jakby sama legenda wiedziała, że człowiek najpierw musi nauczyć się dobrze widzieć, by nie niszczyć tego, co kocha.
To jedna z piękniejszych świętokrzyskich opowieści o tym, że zazdrość niszczy najpierw dom, a dopiero potem człowieka. A zarazem jest w niej nadzieja: z wielkiego nieszczęścia może narodzić się coś, co leczy.
Dąbrówka na Łysej Górze
Na Łysej Górze znajduje się skromne miejsce, które legenda wiąże z Dobrawą, żoną Mieszka I. Według podań jeszcze przed przybyciem benedyktynów stała tam niewielka świątynia, ufundowana właśnie przez księżną. Dziś pozostała kapliczka, ale pamięć o tym wątku trwa nadal. To jedna z tych opowieści, które nie potrzebują rozbudowanej fabuły, by działać. Wystarczy sama myśl, że już u samych początków polskiego chrześcijaństwa Łysa Góra była miejscem rozpoznanym jako wyjątkowe, godne modlitwy i pamięci.
Legenda o Dąbrówce uczy ciągłości. Mówi, że świętość miejsca nie rodzi się nagle, lecz narasta przez wieki — warstwa po warstwie, modlitwa po modlitwie, opowieść po opowieści.
Powstanie Kielc
Książę Mieszko zapuścił się w świętokrzyską puszczę za jeleniem i zgubił drogę. Dzień gasł, koń był zmęczony, a las stawał się coraz bardziej obcy. Książę zasnął na polanie i wtedy nawiedził go niezwykły sen: walka, trucizna, ból i nagła pomoc świętego Wojciecha, który wyprowadził ku wodzie. Gdy Mieszko obudził się o świcie, znalazł na polanie wielkie kły, a miejsce snu uznał za naznaczone łaską. To tam miał ufundować kościół i osadę, której nazwa z czasem przekształciła się w Kielce. W tej legendzie nie ma tylko etymologii. Jest moment zagubienia, po którym przychodzi znak i początek nowego ładu.
Ta opowieść uczy, że nieraz właśnie zgubienie drogi staje się początkiem czegoś ważnego. Czasem człowiek musi najpierw zabłądzić, by odkryć miejsce, które było mu przeznaczone.
Dąb Bartek
Niedaleko Kielc rośnie drzewo, które dawno przestało być tylko dębem. Bartek jest jak stary strażnik regionu — świadek królów, podróży, polowań i dawnych sądów. Jedni mówili, że odpoczywał pod nim Bolesław Krzywousty, inni że Kazimierz Wielki rozsądzał tu ludzkie spory, jeszcze inni, że Jagiełło zatrzymał się przy nim w drodze na wielkie wydarzenia swoich czasów. Im więcej wieków mijało, tym więcej legend przylegało do jego pnia. Bartek stał się czymś więcej niż drzewem: żywym pomnikiem pamięci, symbolem trwania i cichej siły, która nie potrzebuje miecza ani muru, by przetrwać stulecia.
Dąb Bartek uczy cierpliwości i zakorzenienia. W świecie, który ciągle chce pędzić, przypomina, że największa siła bywa spokojna, głęboka i wierna miejscu, w którym została posadzona.
Wniosek: czego uczą legendy świętokrzyskie
Wszystkie te opowieści — o sabatach, diabłach, świętych znakach, pielgrzymie, źródle, księżnej i starym dębie — układają się w jeden wspólny rdzeń. Legendy świętokrzyskie uczą, że pycha kończy się kamieniem, zazdrość ruiną, a pokora drogą ku przemianie. Uczą też, że miejsca naprawdę ważne nie żyją tylko historią zapisaną w kronice, ale także historią opowiedzianą szeptem, przy ogniu, na szlaku, pod drzewem, u źródła. To właśnie dlatego Łysogóry są czymś więcej niż pasmem górskim. Są pamięcią regionu i językiem, którym Świętokrzyskie mówi o sobie od pokoleń.
Źródła:
- https://festiwalmocy.eu/category/legendy/
- https://swietokrzyskie.travel/informator_turystyczny/zabytki/swiety_krzyz_lysa_gora
- https://goryswietokrzyskie.travel/legendy/legenda-o-powstaniu-goloborza/
- https://goryswietokrzyskie.travel/legendy/legenda-o-sabatach-na-lysicy/
- https://parklegend.pl/emeryk-i-sw-jelen/
- https://goryswietokrzyskie.travel/legendy/legenda-o-pielgrzymie/
- https://goryswietokrzyskie.travel/tour-item/zrodelko-sw-franciszka-w-swietej-katarzynie/
- https://goryswietokrzyskie.travel/legendy/legenda-o-powstaniu-kielc/
- https://goryswietokrzyskie.travel/tour-item/dab-bartek/
- https://swietokrzyskie.szlaki.pttk.pl/201-swietokrzyskie-kapliczka-dabrowki-na-lysej-gorze
- https://nck.pl/en/projekty-kulturalne/projekty/ojczysty-dodaj-do-ulubionych/ciekawostki-jezykowe/baba-jaga

